Statystyki
Odwiedzających: 518585
|
|
To jest fizyka ery grawitacji! |
|
Autor: Marcin Mizera
|
Proponuję zapomnieć zdobytą w szkołach wiedzę z fizyki. W silnych, sztucznych polach grawitacyjnych, a o takich będzie mowa, nie obowiązują prawa fizyczne naszego świata. Tamta rzeczywistość jest zupełnie inna.
To jest fizyka ery grawitacji! – rozmowa z inż. Andrzejem Kraśnickim, niestrudzonym badaczem zagadek grawitacji.
Witaj Andrzeju, czy mógłbyś opowiedzieć naszym czytelnikom o swej wieloletniej pracy? Dlaczego właśnie grawitacja?
- Bo w otaczającym nas świecie nie ma nic bardziej interesującego, niż to fenomenalne zjawisko przyrody. Powszechnie rozumie się grawitację jako przyciąganie ziemskie. Nic bardziej mylnego. Siła ciężkości zwana inaczej ciążeniem powszechnym jest tylko jednym z efektów działania grawitacji i chyba nie najważniejszym, chociaż odczuwanym dosłownie i w przenośni – na każdym kroku. Grawitacja jest znacznie szerszym pojęciem i zjawiskiem. Jest fundamentalną siłą przyrody. Jest jednym z parametrów czasoprzestrzeni. Bez niej nie byłoby nas, nie byłoby Ziemi, Układu Słonecznego, nie byłoby Mgławic i Konstelacji – nie byłoby... Świata!
Ale to nie wszystko. Nasz Wszechświat to tylko około 4% całego Megawszechświata. Ta „reszta”- te 96% to prawdopodobnie inne światy i wymiary dla nas JESZCZE niedostępne.
Jedynie GRAWITACJA zdolna jest przenikać przez te wszystkie światy i wymiary i utrzymywać w całości tę wspaniałą konstrukcję. Jest siłą, która wiąże te wszystkie elementy w całość, w skomplikowaną cudowną maszynerię działającą z precyzją- jak w zegarku najwyższej klasy. Myślę, że Wszechświat w swej doskonałości i GRAWITACJA są najlepszymi dowodami na istnienie Boga. Boga rozumianego jako Najwyższy Intelekt, Pierwotna Myśl i Świadomość, jako Absolut, od którego wszystko: nasz świat i my, ludzie – wzięliśmy swój początek. Tak rozumiany Bóg nie ma nic wspólnego z żadną religią, nie potrzebuje wyznawców ani, tym bardziej, pośredników. Zapędziłem się trochę w rozważania światopoglądowe i filozoficzne a miało być o grawitacji. Ale właśnie grawitacja ma bardzo dużo wspólnego z Bogiem , a właściwie z duchową, metafizyczną stroną tego świata. Okazuje się, że najwięksi współcześni fizycy, którzy odeszli od skostniałej, konwencjonalnej nauki- jak np. Michio Kaku, Lee Smolin, Fritjow Capra i inni – twierdzą, że nauka 21 wieku, a szczególnie fizyka będą miały wiele wspólnego z magią i metafizyką.
Dopiero połączenie ducha z materią pozwoli zrozumieć świat i występujące w nim zjawiska. To właśnie opanowanie i zrozumienie i praktyczne zastosowanie grawitacji może umożliwić nam podróż do tych niewidzialnych światów i ewentualnie wymiarów. Pozwoli nam zajrzeć za kurtynę niewidzialności. To prawdopodobnie z za tej kurtyny przylatują do nas Obcy. Wcale nie muszą „lecieć” z innych galaktyk. Inny świat w innym wymiarze może być tuż obok...
Według wspomnianych wyżej fizyków, grawitacja, a ściślej jej elementarne cząstki grawitony , jako jedyne nośniki energetyczne zdolne są opuścić nasz trójwymiarowy świat i przeniknąć do innych światów i wymiarów. Nie są one, bowiem, przymocowane jak inne cząstki elementarne do naszej D-brany, w której żyjemy. Zjawisko to niespodziewanie otwiera nam, ludziom Bramę do Sezamu, do innych światów i wymiarów!
Żeby nie być odosobnionym w tym twierdzeniu zacytuję wielkiego fizyka Michio Kaku:
"Wyobraźcie sobie, że potraficie przechodzić przez mury. Nie musielibyście troszczyć się o to, czy drzwi waszego domu są otwarte. Moglibyście wchodzić do swojego mieszkania przez ściany, a dom opuszczać od tyłu przez mury. Albo wyobraźcie sobie, że macie dar operowania wewnętrznych narządów człowieka bez konieczności otwierania jego ciała. Jaka istota mogłaby posiadać takie niemal boskie zdolności? Odpowiedź brzmi: istota ze świata posiadającego więcej wymiarów niż nasz".
I takie właśnie zjawiska mogą zachodzić w przestrzeni objętej sztucznym polem grawitacyjnym. W „bąblu grawitacyjnym” jak ja to nazwałem, o którym będę mówił w dalszej części wywiadu, mają miejsce jeszcze inne nadzwyczaj interesujące zjawiska. Obiekty materialne, również ludzie, prawdopodobnie w takim bąblu, w istniejącym sztucznie wytworzonym polu – nie mają ciężaru i bezwładności. Są jakby wycięte z naszego świata. Właściwość ta umożliwia obiektom otoczonym tym polem te niesamowite manewry przeczące prawom fizyki rządzącym w naszej rzeczywistości. Pytają mnie ludzie skąd ja to wiem, co się tam dzieje?
Nie wiem. Ja tylko tak przypuszczam, takie wnioski mi się nasuwają na podstawie zdobytej przez wiele lat wiedzy i doświadczenia.
Na zakończenie odpowiedzi na to pytanie stwierdzę, że najbardziej zdumiewającą rzeczą jest fakt, że tak mało ludzi rozumie jakie ogromne możliwości i perspektywy stwarza ludziom opanowanie i praktyczne zastosowanie potęgi grawitacji. Za jednym zamachem ludzkość może pozbyć się zmory braku energii, zanieczyszczenia środowiska, zlikwidowania zbędnych już autostrad i lotnisk, Nie mówiąc już o korzyściach wynikających z niemal pewnego nawiązania kontaktu z innymi cywilizacjami. Dlaczego więc ci, od których zależy dalszy los ludzkości nie zajmą się tym, co wydaje się oczywiste. Myślę, że zachodzi tu klasyczny przypadek TOTALNEJ MENTALNEJ BLOKADY, o której piszę w artykule pod tym samym tytułem na mojej stronie internetowej: www.grawitacja.org
Opowiedz o początkach badań nad grawitacją. Czy to prawda, że niemieccy naukowcy podczas II światowej próbowali zbudować pojazdy grawitacyjne?
– Prawdopodobnie już w latach 30. uczeni niemieccy budowali pojazdy, których głównym napędem były silniki antygrawitacyjne. W 1934 roku zbudowali statek o średnicy 5 metrów o nazwie RFZ-1 (Rundflugzend-1). Pojazd, pilotowany przez Lothara Waiza, wzniósł się na wysokość około 60 metrów. Nie udało się go jednak opanować – rozbił się o ziemię. Pilot przeżył.
Później zbudowano ulepszony dysk RFZ-2 o średnicy 20 metrów. Pojazd wykonywał zwroty nie po łuku, ale pod kątem 90, 45 lub 22,5 stopni. To świadczy, że napędem mogła być tylko antygrawitacja – żaden inny napęd nie może spowodować tego rodzaju ewolucji. Były też inne konstrukcje (np. Haunebu). Wspomnieć trzeba o pracach i doświadczeniach prof. Walthera Gerlacha i Wiktora Schaumbergera, którzy konstruowali urządzenie wytwarzające antygrawitację przy pomocy wiru wody.
Innym rodzajem silnika grawitacyjnego było urządzenie Viktora Schaubergera, oparte na specjalnie ukierunkowanych wirach wodnych (dysze w kształcie rogów antylopy Kudu). W czasie prób jego pompa - niczym nie zasilana - oderwała się od podłoża i z wielką siłą uderzyła w sufit, rozbijając się doszczętnie. Wynalazł on "spiralę ssącą" i "turbinę ssącą", na których oparte zostały silniki, działające na zasadzie zjawiska implozji.
Specjaliści niemieccy zbudowali zresztą inne pojazdy napędzane antygrawitacją, które latały i miały fantastyczne osiągi. Na przykład Haunebu 2 o średnicy 30 metrów rozwijał prędkość 6000 km/godz! A był to rok 1939. Haunebu 3 wykonał w roku 1945 dziewiętnaście lotów próbnych. Haunebu -9 było niewidzialne (podobno). Jeżeli ktoś zainteresowany jest szczególnie tym tematem znajdzie znacznie więcej materiału i informacji w książkach Igora Witkowskiego pt. "Supertajne bronie Hitlera”. Również Bartosz Rdułtowski w nadesłanej mi swojej książce „Syndrom V 7” szeroko opisuje osiągnięcia Niemców w tej dziedzinie.
Dla porządku jednak muszę powiedzieć, że pod koniec książki autor podaje w wątpliwość te osiągnięcia. Jak było naprawdę, może dowiemy się kiedyś, a może nigdy. Znając jednak niemiecką gospodarność i oszczędność, nie wydaje mi się, aby wydawali ogromne sumy pieniędzy na mrzonki. A w czasie wojny tysiące ludzi, setki naukowców, całe oddziały wojska i SS oraz ogromne kompleksy przemysłowe zaangażowane były w konstrukcję i produkcję najnowszych broni. Pojazdy antygrawitacyjne z całą pewnością były przedmiotem tych doświadczeń. Po wojnie przejęli ich dorobek Amerykanie i Rosjanie. Co dostali i ile - pozostaje tajemnicą.
Zajmujesz się tą tematyką od wielu lat, czy coś przez ten czas zmieniło się w tej dziedzinie?
– To, co jest najbardziej istotne w dziedzinie badań nad zjawiskiem grawitacji dzieje się za zamkniętymi bramami wojskowych instytutów i otoczone jest najwyższą tajemnicą. Możemy się tylko domyślać dlaczego tak się dzieje. W USA opatentowany został przez Borisa Volfsona „Antigravity Spaceship” /US Patent No. 6,960,975 of Nov.1,2005/
Nie wiem co się dalej dzieje z tym urządzeniem, czy ktokolwiek zainteresował się tym, czy są robione jakieś próby i czy to w ogóle będzie działać. Nasze działania w dalszym ciągu ograniczają się do pobożnych zamiarów. Na przeszkodzie – jak zwykle- stoi brak środków finansowych i brak zainteresowania poważnych sponsorów i inwestorów.
Również w dziedzinie teorii nie znajduję nic rewelacyjnego. Nie jestem naukowcem i nie mam bezpośrednich kontaktów z kręgami uczonych ale z dostępnych mi książek niewielu wnosi coś nowego. Przeważnie autorzy /najczęściej profesorowie fizyki/ jeden za drugim powtarzają te same teorie niewiele dodając własnych rewelacji. Jedynie nieliczni, o których pisałem w swoich artykułach formułują nowe teorie /Michio Kaku, Smolin/. Mam wrażenie, że temat jest tak trudny i skomplikowany, że przekracza możliwości intelektualne większości naukowców i dlatego unikają jego podjęcia.
Jestem jednak niepoprawnym optymistą i jestem przekonany, że ludzie wreszcie zrozumieją, że praktyczne opanowanie grawitacji jest główną drogą do cywilizacyjnego skoku ludzkiego gatunku. Od lat, bezskutecznie ludziom usiłuję to przekazać.
Według Ciebie obiekty UFO obserwowane na całym świecie swoje niezwykłe możliwość manewrowe zawdzięczają właśnie silnikom grawitacyjnym?
– Tak i chyba tylko i wyłącznie silniki grawitacyjne umożliwiają pojazdom UFO wykonywanie tak niesamowitych manewrów. Manewry te to: gwałtowne hamowanie i stopowanie pojazdu od najwyższych prędkości do zera, zawisanie w locie, skręcanie pod kątem prostym i ostrym, bezgłośny lot przy największych prędkościach bez wytwarzania fali dźwiękowej /przy przekraczaniu bariery dźwięku/, nagłe pojawianie się i znikanie i wiele jeszcze innych, niewyobrażalnych wprost możliwości. Wynika to ze szczególnej cechy pola grawitacyjnego sztucznie wytworzonego, niezależnego od stałego pola grawitacyjnego naszej planety. Cecha ta polega na właściwości grawitonów, które zdolne są opuścić nasz trójwymiarowy świat i przeniknąć do innego, równoległego świata, lub wymiaru. Pisze świata lub wymiaru bo sam nie wiem i chyba nikt nie wie na czym ta różnica polega. Nie byłem tam jeszcze, jak będę /a mam taką nadzieję/ - to Wam powiem. Wcześniej wspomniałem o „bąblu grawitacyjnym”. Wymyśliłem takie pojęcie aby łatwiej wytłumaczyć co się dzieje wokół silnika grawitacyjnego.
Na podstawie wszystkich dostępnych obserwacji i doniesień doszedłem do wniosku, ze wokół silnika grawitacyjnego, a więc wokół pojazdu UFO wytwarza się sztuczne pole grawitacyjne, które jest niezależne od otaczającego dookoła pola grawitacyjnego planety.
Pojazd wraz z otaczającym go „bąblem siłowym” wycięty jest z naszego świata, niezależny więc jest od praw fizycznych obowiązujących w tym świecie. Nie obowiązują go prawo bezwładności , zachowania masy i inne. Dlatego właśnie może wykonywać tak nieprawdopodobne manewry. Załoga znajdująca się wewnątrz nie odczuwa nawet tych gwałtownych zmian przyspieszenia i zmiany kierunku, gdyż wszystkie cząsteczki układu nazwanego UFO przyspieszane i hamowane są równocześnie w całym, zamkniętym układzie. Wraz z ew. płynami ustrojowymi pasażerów. Według Searla w pojeździe grawitacyjnym panuje stałe ciążenie równe ½ g. Idealne dla organizmu człowieka. Chyba ktoś celowo to zaprojektował!
Będę mówił o tym szerzej na kwietniowym UFO Forum we Wrocławiu. Jeżeli kogoś interesuje jak się lata grawitacyjnym dyskiem – zapraszam do przeczytania literackiej wersji w mojej książce „Noemi i latające dyski”. A swoją drogą – stale mam nadzieję, że rzeczywiście kiedyś polatam takim dyskiem. Niezależnie, kto go zbuduje. Może się doczekam i nie będę musiał sam tego robić?
A może zaproszą mnie na przejażdżkę nasi Bracia z Kosmosu, którzy według przepowiedni mają w kwietniu masowo do nas przylecieć. Pożyjemy, zobaczymy!
Na jakim etapie obecnie znajdują się badania nad problemami grawitacji? Wojsko Stanów Zjednoczonych (i nie tylko) dysponuje już podobno skonstruowanymi przez siebie pojazdami, dlaczego jednak są one trzymane w tak wielkiej tajemnicy?
- Wyjaśniałem już w poprzednich pytaniach, że właściwie nie wiemy jak daleko zaawansowane są prace nad grawitacją. Być może, że chcemy wywalać otwarte drzwi. Mam na myśli całą działalność poszukiwawczą w tej dziedzinie. Odpowiedz na tak postawione jest prosta. Ten kto ma pojazdy antygrawitacyjne ma zdecydowaną przewagę militarną. Pojazdy takie, otoczone polem grawitacyjnym odporne są na wszelkie pociski materialne i promieniste. Są one po prostu odpychane przez pole i pojazd jest nietykalny ! Jest to broń ostatecznego, decydującego ciosu. Natomiast w sytuacji kończących się zasobów energetycznych na Ziemi, straszliwego skażenia atmosfery spalinami samochodowymi i dymami przemysłowymi- trzymanie w tajemnicy technologii grawitacyjnej, krystalicznie czystej energii, ogólnie dostępnej w nieograniczonych ilościach – byłoby działaniem zbrodniczym wobec ludzkości.
Co sądzisz o teorii profesora Michała Gryzińskiego? Czy Niels Bohr popełnił błąd opracowując "model planetarny atomu"? Chociaż profesor Michał Gryziński zmarł w 2004 roku w wieku 74 lat to jego teoria i twierdzenia pozostały. Czy kiedyś zostaną one docenione przez naukowców?
/Rys. Model atomu wg. Prof. Gryzińskiego/. – Nie jestem naukowcem, fizykiem więc nie potrafię ocenić kto miał rację. Myślę, że naukowcy kiedyś dojdą do wyjaśnienia tajemnicy budowy atomu i udzielą precyzyjnej odpowiedzi. Natomiast w pracy i teorii prof. Gryzińskiego podobało mi się, że potrafił odejść od ustalonych kanonów i postawić swoją tezę. Mam na myśli barierę prędkości światła. Ja również intuicyjnie nie zgadzam się z teorią, że prędkość światła jest ostateczna i nieprzekraczalna. Dotychczas wszystkie bariery stawiane przed ludźmi zostały przekroczone. Ta również będzie, choćby w grawitacyjnym dysku, który nie ma masy i bezwładności i nie obowiązują go relatywistyczne wzory matematyczne ustalone przez Einsteina
Jesteś również autorem powieści science fiction „Noemi i latające dyski”, opowiedz nam o niej. Wiem, że nie jest to do końca całkowita fikcja.
- Napisałem tę książkę z myślą, że będzie ona beletrystycznym wprowadzeniem w trudne problemy grawitacji. Jednocześnie postanowiłem założyć Stowarzyszenia Wyższej Użyteczności „GRAWITACJA”. Tak też zrobiłem, tylko...niewiele wyszło z moich szczytnych zamiarów. Rozbiłem się o barierę nieufności, niezrozumienia i obojętności! Książkę musiałem wydać własnym nakładem - /nieznany autor, niekomercyjny/.
A o grawitacji ludzie słuchali jak o żelaznym wilku. Na ogół kojarzy się ze spadającym jabłkiem. I tyle.
Natomiast muszę przyznać, że książkę pisało mi się nadzwyczaj łatwo. Chyba pisałem ją w jakimś natchnieniu, jakby pod wpływem tajemniczego przekazu. Niesamowite pomysły pojawiały się nagle, w trakcie pisania, a niezbędne materiały uzupełniające znajdowałem leżące wprost na podłodze. W starej gazecie leżącej w czasie malowania znalazłem medyczny artykuł o telomerach. Tak, jakby ktoś specjalnie go położył, bo taki właśnie był mi potrzebny. I było jeszcze wiele takich niesamowitych zbiegów okoliczności. Ale nie to jest ważne. Ważniejsze jest, że wiele postawionych w książce hipotez i teorii- sprawdza się!
Motto w książce brzmi: może tak było, może tak będzie. Teraz napisałbym raczej: TAK BYĆ MUSI!
Napisałem w niej, że księżyc jest sztucznym tworem, wewnątrz pustym. Takie ukazały się ostatnie teorie. Napisałem, że PRÓŻNIA jest największym źródłem energii, że życie na Ziemi posieli Demiurgowie, że WOLA I MYŚL Demiurgów są początkiem powstania wszechświata. /Szypow/. Potwierdzają to aktualne naukowe hipotezy. Ale najważniejsze, że ludzie spotkają Demiurgów w roku 2014. To już tylko 7 lat!
Pożyjemy, zobaczymy- a może??
Natomiast latające dyski z całą pewnością my, ludzie zbudujemy na pewno! Prędzej lub później.
I to nie będzie już science-fiction!!
Wywiad przeprowadził: Marcin Mizera. |
|